Wypadanie włosów jesienią: dlaczego się nasila i jak sobie z tym radzić

Created with Sketch.
Kobieta szczotkuje włosy, widoczne pojedyncze kosmyki na szczotce

Co roku, wraz z pierwszymi chłodniejszymi dniami, w gabinetach trichologicznych i na forach kosmetycznych wraca to samo pytanie: dlaczego jesienią włosów w szczotce jest wyraźnie więcej niż latem.
Odpowiedź jest prostsza, niż mogłoby się wydawać, choć wielu osobom trudno w nią uwierzyć, kiedy widzą kłębek włosów po jednym czesaniu. Poniżej wyjaśniam, co się dzieje i kiedy warto przestać się martwić, a kiedy faktycznie zareagować.

Skąd bierze się sezonowe wypadanie włosów

Włosy rosną w cyklach, a większość mieszków w danym momencie znajduje się w fazie wzrostu, która trwa nawet kilka lat. Latem, pod wpływem dłuższego dnia i większej ekspozycji na słońce, część mieszków przechodzi w fazę spoczynku nieco później niż zwykle, jakby organizm „odkładał” ten proces na później.
Jesienią te opóźnione mieszki wchodzą w fazę wypadania niemal jednocześnie, co daje wrażenie nagłego, mocnego nasilenia, choć w rzeczywistości to naturalny mechanizm rozłożony w czasie, tylko skumulowany.

Ile wypadania to jeszcze norma

Przeciętnie człowiek traci od 50 do nawet 100 włosów dziennie, a jesienią ta liczba może się zwiększyć, nie oznaczając niczego niepokojącego. Kluczowe pytanie brzmi nie „ile wypada”, tylko „czy odrasta w tym samym tempie”.
Jeśli po kilku tygodniach nasilenie samo słabnie, a na czubku głowy czy przy linii czoła nie widać przerzedzeń, to najprawdopodobniej zwykły cykl sezonowy, a nie problem wymagający interwencji.

Kiedy warto zareagować

Sygnałem alarmowym jest wypadanie utrzymujące się dłużej niż dwa, trzy miesiące, widoczne przerzedzenie w konkretnym miejscu na głowie albo towarzyszące mu objawy, takie jak swędzenie skóry, łupież czy ból przy dotyku. W takich sytuacjach sensowniej jest umówić się na wizytę u trichologa albo dermatologa, niż próbować samodzielnie diagnozować przyczynę na podstawie internetowych poradników.
Warto też sprawdzić poziom żelaza i witaminy D, bo ich niedobory nasilają się jesienią wraz z krótszym dniem i częściej objawiają się właśnie przez kondycję włosów.

  • Wypadanie trwa dłużej niż dwa, trzy miesiące
  • Widoczne przerzedzenie w jednym miejscu na głowie
  • Towarzyszące swędzenie, łupież albo ból skóry głowy
  • Brak poprawy mimo zmiany pielęgnacji

Co realnie pomaga w tym okresie

Delikatne szczotkowanie, unikanie zbyt ciasnych spięć i ograniczenie stylizacji na gorąco to podstawa, która nie kosztuje nic, a odciąża już i tak osłabione mieszki. Suplementacja biotyną czy cynkiem bywa pomocna, ale najlepiej skonsultować dawkowanie z lekarzem, zamiast łączyć kilka preparatów naraz na własną rękę.
Regularne, ale nie agresywne mycie głowy szamponem dopasowanym do typu włosów pomaga utrzymać skórę głowy w dobrej kondycji, co pośrednio wspiera cały cykl wzrostu.

Czego lepiej unikać

Panika i drastyczna zmiana pielęgnacji z dnia na dzień zwykle szkodzi bardziej niż samo sezonowe wypadanie. Nagłe wprowadzenie kilku nowych produktów naraz utrudnia ustalenie, co faktycznie pomaga, a co dodatkowo podrażnia skórę głowy.
Lepiej wprowadzać zmiany pojedynczo, obserwować efekty przez kilka tygodni i dopiero wtedy oceniać, czy dany produkt lub nawyk ma sens w dłuższej perspektywie.

Jeśli po dwóch, trzech miesiącach sytuacja się nie poprawia albo pojawia się widoczne przerzedzenie, warto nie czekać dłużej i umówić konsultację, zamiast liczyć na to, że problem sam zniknie razem z nadejściem zimy.

Autor

  • Pisanie traktuje jako sposób dzielenia się wiedzą i porządkowania informacji. Dużą wagę przykłada do spójności przekazu oraz dopasowania treści do potrzeb czytelnika. Autor tekstów, który z zainteresowaniem zgłębia zagadnienia dotyczące ogólna. Każdy tekst przygotowuje z myślą o użyteczności i czytelności przekazu. Tworzone przez niego materiały mają charakter poradnikowy i edukacyjny.